Skoro tu zaglądasz to pewnie mnie nie znasz. Poniżej napisałem o osobie to co uznałem za ważne.
Mam na imię Darek i pasjonują mnie podróże (szczególnie te morskie). Nie musi to być wyjazd na koniec świata albo na Kilimandżaro, wystarczy gdzieś blisko, byle wyjechać i się wyrwać. Nie pamiętam, żeby któryś wyjazd mi się nie podobał. Zawsze było świetnie. Przeczytałem niedawno, że około 5 do 10 % ludności Ziemi jest uzależniona od życia „w drodze”… no to chyba się do nich zaliczam, bo od kiedy pamiętam zawsze wracając z jednego wyjazdu już miałem pomysł na następnych pięć . Przestałem się nawet zakładać „ile w wytrzymam w domu”. Choć określenie „domu” jest czasem dość kłopotliwe
Podróżowałem pieszo, wierzchem na koniu, w kolumnie wojskowej, drogą, powietrzem, wodą i pod wodą. Zazwyczaj omijam miejsca „super turystyczne”, pięciogwiazdkowe hotele czy resorty i wybieram miejsca, które są z boku szlaku. Mogę wtedy poznać ludzi takimi jacy są, a nie takimi jacy są dla przywożonych autokarami turystów. Uwielbiam się nie spieszyć, móc usiąść nawet na krawężniku i obserwować jak ludzie w danym miejscu się poruszają, jak parkują czy i jak się pozdrawiają jak się widzą, co i jak jedzą…
„Niechcący” wyszło tak, że żeglowanie, żeglarstwo i wszystko co z nim związane stało się moją pasją. Za najważniejsze bądź najfajniejsze uważam:
- Przepłynięcie Atlantyku i udział w regatach Atlantic Rally for Cruisers (ARC) na trasie Las Palmas – Rodney Bay i zajęcie piątego miejsce w grupie na 18 (40-tego na 182 jachty w klasie). Przy okazji odebrałem nowy jacht (Oyster 46) ze stoczni w Anglii i przeprowadziłem go na Karaiby.
- Od 2005 roku jestem współorganizatorem regat Classic Cup. Jestem też ich współautorem oraz zazwyczaj prowadzę jeden ze startujących jachtów.
- Zorganizowanie i poprowadzenie rejsu dookoła Islandii oraz na Maderę, do Maroka i na Nordkapp.
- Udział w rejsach Zobaczyć Morze jako zastępca kapitana (chief) i to od pierwszej edycji.
- Bycie zastępcą kapitana oraz oficerem wachtowym zarówno na „Zawiszy Czarnym”, „Pogorii” i „Fryderyku Chopinie”.
- Poprowadzenie ”Bryzy H”. Ma 23,88 metra długości i jest największym i najcięższym jachtem jaki prowadziłem samodzielnie (najmniejszy, którym pływałem po morzu ma 7,25 metra długości).
Najpierw pływałem dla sportu i przyjemności wkładając w to mnóstwo czasu i … pieniędzy. Jakiś czasu temu zaproponowano mi poprowadzenie rejsu za pieniądze. Jako, że studencka kieszeń świeciła pustkami, a akwen był mi dobrze znany to długo nie trzeba było mnie namawiać. Teraz pływam i tak i tak, wszystko zależy od konkretnego rejsu. A poprowadziłem ich w sumie kilkadziesiąt na prawie każdym morzu w Europie, na Atlantyku oraz Karaibach.
Posiadam więc mnóstwo doświadczenia i chyba wszystkie potrzebne uprawnienia (zarówno sportowe jak i zawodowe) do żeglowania i szkolenia żeglarskiego. Jeżeli do kogoś bardziej przemawiają liczby to przepłynąłem ponad 40000 mil morskich (to jakieś 1,8 obwodu Ziemi licząc po równiku), a wyszkoliłem około 300 żeglarzy i motorowodniaków (w tym kilkunastu już sterników morskich i kilku kapitanów).
Jeżeli więc szukasz skippera (kapitana) na rejs po dowolnym akwenie świata to świetnie trafiłeś. Jeżeli będziesz chciał to znajdę Ci (Wam) i przygotuję jacht do rejsu oraz oczywiście go poprowadzę. Gwarantuję Ci (Wam) super zabawę i bujanie na fali, mocniejsze i słabsze podmuchy wiatru, zwiedzenie najciekawszych miejsc na trasie rejsu oraz nurkowanie (w tym, ze „sprzętem”) w najciekawszych miejscach. Wszystko to dopasowane to Twoich (Waszych) oczekiwań. Czego na pewno nie będzie: szorowania pokładu, kary chłosty i musztry…. Jestem normalny więc będzie normalnie.
Jeżeli masz jacht to mogę go przygotować przed sezonem i do „zimowania”, mogę przygotować listę potrzebnych napraw i remontów. Znam właściwie wszystkie rozwiązania techniczne stosowane na jachtach (pływałem na kilkudziesięciu różnych konstrukcjach, a widziałem kilka setek różnych jachtów). Jeżeli będzie taka potrzeba mogę również przeprowadzić Twój jacht w dowolne miejsce.
Jeżeli z kolei planujesz zakup jachtu to chętnie Ci pomogę w wyborze i zakupie oraz w odpowiedzi na pytanie „czy naprawdę potrzebuję własny jacht?”. Mam już w tym pewne doświadczenie. Ci którzy kupili jachty są zadowoleni, a Ci którzy się nie zdecydowali na zakup, bo nie byli pewni czy na pewno tego chcą, pewnie są wdzięczni, że nie „wtopili”
Jeżeli jesteś zainteresowany to proszę o kontakt, odezwę się tak szybko jak to będzie możliwe.
Do zobaczenia gdzieś i kiedyś…